Zapraszam na 1. odcinek serii felietonów o pieniądzach i psychologii. To nie będzie kolejny nudny poradnik o tym, jak oszczędzać na kawie latte. Piszę o tym, co siedzi w naszych głowach i blokuje nas przed sięgnięciem po finansową niezależność. O tym, jak przestać czuć się winną, gdy zarabiamy więcej od partnera. O tym, jak wycenić swoją pracę i nie przepraszać, że wystawiamy fakturę.
Wszystkie odcinki → Kobiecy Kapitał Własny
Odcinek 1. Kiedy kończy się „ładna”, a zaczyna „bogata”?
„Kobieta do trzydziestki musi ładnie wyglądać, do pięćdziesiątki potrzebuje ciekawej osobowości, a potem pieniędzy.”
Podobno autorką tych słów jest Sophie Tucker, „Ostatnia z Gorących Mam”, gwiazda amerykańskiej estrady. Kiedy przeczytałam to zdanie po raz pierwszy, wybuchnęłam śmiechem. Kiedy przeczytałam je w dniu moich 45. urodzin, poczułam dreszcz zrozumienia.
Cześć, jestem Renata. Mam 46 lat (i wcale nie dodam „o zgrozo”, bo to najlepszy wiek, jaki do tej pory miałam), prowadzę własną firmę i mam sporo życiowego doświadczenia. Ale przede wszystkim mam cel: chcę, żebyśmy my, kobiety, przestały wstydzić się słowa „pieniądze”.
Przez lata karmiono nas bajką o Kopciuszku. Wiecie, tą, w której strategia inwestycyjna laski opiera się na byciu wystarczająco biedną i wystarczająco ładną, by uratował ją bogaty książę. Ja miałam inny plan. Nigdy nie chciałam, żeby ktoś mi coś „dawał”. Chciałam mieć SWOJE. Interesowało mnie, jak się ROBI pieniądze, jak się je MNOŻY i dlaczego – do cholery – nikt nie uczy tego małych dziewczynek?
Edukacja czy tresura?
Spójrzmy prawdzie w oczy: system, w którym dorastałyśmy, był zaprojektowany tak, by wyprodukować idealne żony, a nie skuteczne inwestorki. Wszyscy „wiedzą”, jak kobieta ma się zachowywać. Problem w tym, że komunikaty, które słyszymy od kołyski, to psychologiczne pole minowe pełne sprzeczności.
Zastanawiałyście się kiedyś nad tym absurdem?
Bądź posłuszna, ale miej własne zdanie. W szkole pisz rozprawki z tezą, żeby zasłużyć na szóstkę, ale w domu przytakuj, żeby zasłużyć na spokój. Nie dyskutuj, bądź miła.
Bądź delikatna, jak róża. Ale w pracy? W pracy masz awansować, zarządzać, walczyć łokciami. Tylko pamiętaj – jeśli będziesz zbyt twarda, nazwą cię suką. Jeśli zbyt miękka – głupią gęsią.
Bądź ostrożna. Bój się obcych, bój się ryzyka, bój się o dzieci. A potem społeczeństwo pyta z wyrzutem: „Dlaczego nic wielkiego nie osiągnęłaś?”. Bo byłam zajęta byciem ostrożną!
Bądź opiekuńcza. Dbaj o mamę, męża, dzieci, koleżankę z biurka obok. A Ty to co? Troszczysz się o siebie? Kto to widział taki egoizm!
A co w tym czasie słyszą chłopcy? „Bądź odważny!”, „Walcz!”, „Zarabiaj!”, „Jesteś zwycięzcą!”. Widzicie tę przepaść? Oni dostają mapę do skarbca, my dostajemy instrukcję obsługi żelazka.
Pora na zmianę warty
Ja jestem teraz na etapie, o którym mówiła Sophie Tucker – łączę ciekawą osobowość z budowaniem zaplecza finansowego. I wkurza mnie, że tak wiele fantastycznych kobiet wokół mnie, mądrych i pracowitych, wciąż potyka się o te same, wgrane w dzieciństwie blokady.
Dlatego startujemy z cyklem „Kobiecy Kapitał Własny”
To nie będzie kolejny nudny poradnik o tym, jak oszczędzać na kawie latte. Nie chcę pisać tylko o procentach i giełdzie. Chcę pisać o tym, co siedzi w naszych głowach i blokuje nas przed sięgnięciem po finansową niezależność. O tym, jak przestać czuć się winną, gdy zarabiamy więcej od partnera. O tym, jak wycenić swoją pracę i nie przepraszać, że wystawiamy fakturę.
Czas zmienić nastawienie. Na przekór społecznym „wypada/nie wypada”. Drogie Panie, zadbajmy wreszcie o siebie. Bo niezależność finansowa to nie tylko pieniądze na koncie. To wolność wyboru, kiedy przestać być tylko „ładną”, a zacząć być wolną.
Zostańcie ze mną. Będzie o konkretach, ale będzie też o duszy. I obiecuję – będzie o Was.
Renata
→ ps. Jak Ci się widzi taka seria – będę wdzięczna za każdy komentarz.