Pięknie Zdobione i ich zaczarowany ogród – wyjątkowa sala na imprezy w Bydgoszczy

Za szarym płotem kryje się świat, którego nikt się nie spodziewa. Pięknie Zdobione to opowieść o metamorfozie – nie tylko przestrzeni, ale i odwagi, pasji oraz siostrzanej determinacji. Klaudia i Karolina stworzyły miejsce, które wymyka się utartym schematom: to ogród kreacji, scena spotkań i przestrzeń celebracji najważniejszych chwil. Każdy detal jest tu świadectwem ich wrażliwości i ciężkiej pracy, a każda realizacja – dowodem na to, że piękno można zbudować od podstaw.

Poznaj historię dwóch sióstr, które pasję zamieniły w miejsce celebracji piękna i niezapomnianych chwil.

Za szarym płotem rozkwita ogród, który nie przypomina żadnego innego. Pięknie Zdobione to nie tylko przestrzeń – to wywiad o metamorfozie, w której pasja i siostrzana determinacja zamieniły zwykłe miejsce w scenę piękna, emocji i celebracji. Klaudia i Karolina pokazują, że ogród może być nie tylko naturą, lecz także manifestem estetyki i odwagi, zapisem marzeń, które znalazły swój kształt w detalach.

I. Początki i historia Pięknie Zdobione

Klaudia, zaczynałaś od pracy w sushi – jak wyglądała Twoja droga od tamtego momentu do stworzenia własnego biznesu?

Klaudia: Same początki nie były łatwe – mogłabym nawet powiedzieć, że były bardzo trudne. Zarówno ja, jak i Karolina pracowałyśmy wtedy na pełen etat, a Pięknie Zdobione zaczęło naprawdę mocno się rozwijać. Zainteresowanie rosło, klientów przybywało, a my nie miałyśmy czasu – ani na spotkania, ani na realizacje. Wszystko robiłyśmy po godzinach po nocach, kosztem wolnego czasu, snu, a czasem i zdrowia. Pamiętam taki moment, który bardzo mocno we mnie uderzył. Byłam wtedy w pracy w restauracji i zobaczyłam, że moja koleżanka obsługuje… naszą parę młodą. W jednej chwili zrobiło mi się niesamowicie głupio. Schowałam się, żeby mnie nie zobaczyli, bo miałam poczucie, że jeśli mnie zauważą w tej roli, to nie będą traktować mnie poważnie jako właścicielki firmy. To był ten moment, kiedy poczułam wstyd – nie przed nimi, tylko przed samą sobą. Bo wiedziałam, że coś tu jest nie tak. Wtedy zrozumiałam, że jeśli naprawdę chcemy z Karoliną stworzyć coś większego, coś profesjonalnego i wartościowego – nie możemy dłużej działać na pół etatu, na pół serca. Musiałyśmy podjąć decyzję, czy chcemy, żeby to była tylko pasja po godzinach… czy prawdziwy biznes. I wtedy zaczęło się wszystko zmieniać.

Karolino, Ty rzuciłaś etat stosunkowo niedawno, aby w pełni poświęcić się “Pięknie Zdobione” i Betoniarni. Co było dla Ciebie momentem przełomowym, że podjęłaś
taką decyzję?

Karolina: Moim momentem przełomowym była po prostu codzienność. Praca na etacie pochłaniała ogromną ilość czasu i energii. Do tego mam trójkę dzieci, więc realnie byłam w stanie pomagać Klaudii może… godzinę dziennie. A wiadomo – przy takim zaangażowaniu projekty się rozciągały, traciły tempo, co było frustrujące zarówno dla nas, jak i dla naszych klientów. W pewnym momencie Pięknie Zdobione funkcjonowało już jak pełnoprawna firma – z zamówieniami, klientami, oczekiwaniami. I wtedy doszły jeszcze obowiązki związane z Betoniarnią. To już nie był etap, na którym można było działać „po godzinach” czy „w wolnej chwili” – bo tych chwil zwyczajnie brakowało. Nie było czasu na zastanawianie się. Klaudia już nie dawała rady ciągnąć tego wszystkiego sama. Wiedziałam, że jeśli naprawdę chcemy rozwijać się dalej i działać na poważnie – muszę podjąć decyzję. I ją podjęłam. Rzuciłam etat, żeby w końcu w pełni wejść w ten projekt. I choć było to trudne, dziś wiem, że to była jedna z najlepszych decyzji w moim życiu.

Jakie emocje towarzyszyły Ci przy tym kroku – bardziej ekscytacja czy obawa?

Karolina: Szczerze? Jedno i drugie. To była mieszanka silnych emocji – z jednej strony ogromna ekscytacja, bo czułam, że wreszcie robię coś w zgodzie ze sobą i że idę w stronę, która
naprawdę mnie kręci. Z drugiej strony była też obawa – bo zostawiałam stabilną pracę, stały dochód, rutynę, którą znałam. A w zamian wchodziłam w coś, co jest piękne i bliskie sercu, ale jednocześnie nieprzewidywalne. Dziś wiem, że ta decyzja była trudna tylko do momentu, w którym ją podjęłam. Później wszystko zaczęło układać się naturalnie – jakbyśmy wreszcie działały z pełną mocą.

Skąd wziął się pomysł na dekoracje eventowe i jak wyglądały pierwsze realizacje?

K&K: Pomysł na dekoracje eventowe przyszedł zupełnie naturalnie. Na początku dekorowałyśmy własne urodziny, potem dla dzieci, innym razem pomagałyśmy przy wieczorze panieńskim koleżanki. Każda realizacja sprawiała nam ogromną frajdę, a do tego czułyśmy, że naprawdę mamy do tego smykałkę. Nie miałyśmy wtedy zaplecza – wszystko robiłyśmy metodą prób i błędów, często własnoręcznie, z tego, co udało się wypożyczyć lub kupić na ostatnią chwilę. Mimo to każda dekoracja była przemyślana i dopracowana.

Czy pamiętacie swoje pierwsze duże zlecenie, które dało Wam poczucie, że to jest właśnie to?

K&K: Oczywiście, doskonale pamiętamy. Początkowo zupełnie nie planowałyśmy działać w branży ślubnej. Pierwsze poważne zlecenie miało być dużym eventem. W międzyczasie organizatorka poprosiła nas o przygotowanie dla niej dekoracji na własne wesele, które finalnie było na 100 osób. Wtedy uświadomiłyśmy sobie, że to jest to.

Jak wygląda współpraca między Wami jako siostrami – co jest Waszą siłą, a co największym wyzwaniem?

K&K: Początki oczywiście były trudne, musiałyśmy się dotrzeć. Mimo naszego podobieństwa, jest między nami wiele różnic. Teraz traktujemy to jako atut, ponieważ idealnie się dopełniamy. Kończymy po sobie zdania a na realizacjach każda z nas bez żadnych ustaleń wie co ma robić. Na chwilę obecną to nasza największa siła.

Kiedy poczułyście, że “Pięknie Zdobione” to już nie tylko dodatkowe zajęcie, ale poważny biznes?

K&K: Poczułyśmy, że nasze „małe dziecko” już nie jest takie małe, gdy granica między sezonem ślubnym a czasem jesienno-zimowym zaczęła się zacierać. Teoretycznie sezon powinien kończyć się we wrześniu, ale u nas trwał w najlepsze. Zorientowałyśmy się, że nie mamy czasu na odpoczynek, bo zlecenia napływały nieprzerwanie. To był moment, w którym uświadomiłyśmy sobie, że to już nie jest tylko pasja czy dodatkowe zajęcie – to pełnoprawny biznes, który wymaga od nas pełnego zaangażowania przez cały rok.

II. Chatka i Las – klimatyczne sesje

Skąd pomysł, żeby rodzinny dom i ogród zamienić w przestrzeń do sesji
zdjęciowych?

Klaudia: Zaczęło się od tego, że panowała pandemia. Cała branża była zatrzymana i nie można było wychodzić z domu. Na tamten czas nasz ogród bardziej przypominał zarośnięty las, który żył własnym życiem. Na pomysł pierwszej sesji wpadła nasza zaprzyjaźniona fotograf Kinga Rybarczyk. Najpierw była to stylizowana sesja ślubna, a później zaaranżowałyśmy chatkę na sesje świąteczne.

Jak wyglądały początki współpracy z lokalnymi fotografami?

K&K: Jak już wspomniałyśmy, wszystko zaczęło się od współpracy z Kingą Rybarczyk. To właśnie jej świąteczne sesje zainicjowały lawinę pozytywnych reakcji. Po ich publikacji zaczęli zgłaszać się do nas kolejni fotografowie – często z własnej inicjatywy. Ludzie pokochali klimat naszego miejsca, a wizyty u nas stały się coroczną tradycją dla wielu rodzin i klientów.

Zimowe sesje w Chatce mają niesamowity klimat – która realizacja szczególnie zapadła Wam w pamięć?

K&K: Świąteczne dekoracje to nasza specjalność, dlatego co roku staramy się zaskoczyć naszych gości nową scenografią. Każda z realizacji jest dla nas wyjątkowa, więc naprawdę trudno wskazać tę jedną, szczególną. Pamiętamy jednak m.in. rok, w którym motywem przewodnim był świat Harry’ego Pottera – to była prawdziwa gratka dla fanów magii. Innym razem zorganizowałyśmy spotkania z prawdziwym Świętym Mikołajem dla dzieci i ich rodzin, co wywołało mnóstwo wzruszeń i radości. Z kolei w zeszłym roku stworzyłyśmy zupełnie nową przestrzeń świąteczną BETONIARNI, która spotkała się z niesamowitym odbiorem. A w tym roku szykujemy coś naprawdę wyjątkowego – chcemy zaaranżować cały ogród tak, aby nasi goście mogli dosłownie wejść do magicznej, świątecznej krainy.

Czy planujecie rozwijać tę część działalności, czy traktujecie ją jako dodatek do dekoracji eventowych?

Karolina: Ciężko tego nie rozwijać, skoro co roku już latem dostajemy pierwsze zapytania o
świąteczne sesje. To dla nas jasny sygnał, że ta część działalności stała się czymś więcej niż tylko dodatkiem. Zdecydowanie widzimy w niej potencjał i chcemy ją rozwijać – zarówno pod względem scenografii, jak i nowych przestrzeni. Zależy nam na tym, aby każda wizyta była niezapomnianym doświadczeniem, a nie tylko tłem do zdjęć.

III. Betoniarnia i Parkiet pod gwiazdami

Wasz tata wykorzystywał kiedyś Betoniarnię do pracy – jak narodził się pomysł, żeby nadać jej nowe życie?

Klaudia: Pomysł zrodził się, kiedy zaczęliśmy szukać sali weselnej. Miałam już za sobą wiele
realizacji jako dekoratorka i… każda sala kojarzyła mi się z pracą. Brakowało mi miejsca, które byłoby naprawdę „nasze” i zupełnie inne niż wszystko, co znałam. Byliśmy już nawet na jednym spotkaniu, ale przeraziła nas logistyka związana z montażem i demontażem dekoracji -szczególnie że i tak planowaliśmy luźne poprawiny w ogrodzie. Ponadto, od zawsze marzyła nam się plenerowa realizacja – coś wyjątkowego, z duszą. Wtedy właśnie spojrzeliśmy całą rodziną na starą Betoniarnię taty zupełnie nowym okiem.

Renowacja takiego miejsca to duże wyzwanie. Co było najtrudniejsze, a co sprawiło Wam największą satysfakcję?

K&K: Najtrudniejsze było chyba to, jak ogromne było to przedsięwzięcie – zarówno pod
względem pracy, jak i kosztów. Początkowo myśleliśmy, że wystarczy delikatny remont, trochę posprzątać ogród i wszystko jakoś to będzie. Szybko okazało się, że skala przygotowań jest zupełnie inna. Musieliśmy zadbać o każdy detal – nową zastawę, krzesła, stoły, całe zaplecze dla obsługi, szkło… Lista rzeczy do ogarnięcia nie miała końca. Dodatkowo natrafiliśmy na sporo trudności organizacyjnych – brak dostępnych ekip remontowych, a do tego pogoda wiosną nas nie rozpieszczała. Było zimno, deszczowo, a my nie mogliśmy ruszyć z pracami w ogrodzie. Czasu zaczynało brakować, a presja rosła. Ale mimo wszystko – satysfakcja była ogromna.

Za Pięknie Zdobione stoi nie tylko nasza pasja i ciężka praca, ale także ogrom serca i wsparcia naszych najbliższych. To dzięki mężowi Karoliny – Michałowi, mężowi Klaudii – Markowi, naszemu tacie Markowi i bratu Kacprowi udało się stworzyć to miejsce takim, jakie jest dzisiaj. Bez ich pomocy, cierpliwości i zaangażowania nie powstałaby ani sala, ani Konstelacja, ani ogród marzeń. Jesteśmy im za to nieskończenie wdzięczne.

Udało nam się stworzyć dokładnie to, o czym marzyliśmy, i to we własnym ogrodzie. W trudnych momentach powtarzaliśmy sobie jedno zdanie, które stało się naszym mottem: „ale to wszystko zostanie z nami” – i to naprawdę dawało siłę.

Opowiedzcie o “Parkiecie pod gwiazdami” – skąd pomysł na tak wyjątkową przestrzeń?

K&K: „Parkiet pod gwiazdami” to nasze największe marzenie, które długo dojrzewało. Od zawsze mówiłyśmy o przestrzeni plenerowej z przeźroczystym namiotem w otoczeniu natury. Inspiracji czerpałyśmy między innymi z Pinteresta, gdzie często pojawiały się zdjęcia z kulami disco, które stały się priorytetem wesela. Sama nazwa „Parkiet pod gwiazdami” przyjęła się u nas jako „Konstelacja”. Pierwotnie nazywałyśmy ją po prostu „konstrukcją”. Okazało się, że nasz tata, który jest bardzo techniczny, przez wiele lat przechowywał elementy takiej hali na zapleczu, oparte o płot. Drugą połowę musieliśmy dorobić tuż przed ślubem. Prace nie obyły się bez problemów – szczególnie ze spawaczami, których było bardzo trudno znaleźć. Hala stanęła dopiero dwa tygodnie przed weselem, a sam dach nasz tata kładł z naszym bratem dosłownie do ostatniej godziny przed ceremonią. Ten wysiłek i emocje sprawiły, że ta przestrzeń jest dla nas wyjątkowa i pełna rodzinnej historii.

Jakie wydarzenia już się tam odbyły i jakie są Wasze plany na przyszłość dla Betoniarni?

K&K: Do tej pory w Betoniarni gościły różnorodne wydarzenia – od warsztatów makijażu, przez baby shower, urodziny, aż po eventy z DJ-em. To miejsce sprawdza się na wielu płaszczyznach i zyskuje coraz większą popularność. Jeśli chodzi o przyszłość, mamy duże plany -już tej zimy zaczynamy powiększać Betoniarnię, aby stworzyć jeszcze bardziej funkcjonalną i atrakcyjną przestrzeń dla naszych gości. Chcemy, żeby to miejsce rozwijało się razem z nami i nadal było sercem wielu wyjątkowych chwil.

Jak reagują goście, gdy pierwszy raz wchodzą do Chatki albo Betoniarni?

Karolina: Droga do nas prowadzi wzdłuż kanału, a sama lokalizacja znajduje się w przemysłowej części Bydgoszczy, co często na początku budzi u gości zdziwienie, a nawet lekkie przerażenie. Dojazd bywa nieoczywisty, a nasza posesja otoczona jest długim, szarym, blaszanym płotem, który z zewnątrz nie zapowiada niczego wyjątkowego. Jednak kiedy tylko przekroczą ten płot, wchodzą jak do Narnii – nagle otwiera się przed nimi zupełnie inny świat, pełen magii, przytulnej atmosfery i pięknych przestrzeni. To właśnie ta niespodzianka i kontrast sprawiają, że miejsce zapada w pamięć na długo.

Czy macie ulubiony zakątek tego miejsca, który zawsze daje Wam spokój i energię?

K&K: Naszym ulubionym miejscem jest „Konstelacja” – czyli „Parkiet pod gwiazdami”. To właśnie tam czujemy wyjątkową energię i spokój, który dodaje nam sił do działania. To miejsce pełne magii, gdzie natura łączy się z wyjątkową atmosferą, i zawsze chętnie tam wracamy.

IV. Wesele w rodzinnym ogrodzie

Klaudia, zdecydowałaś się na wesele w przestrzeni, która jeszcze nie była w pełni gotowa – jak wyglądały przygotowania?

Klaudia: Przygotowania były tak trudne, że trudno to opisać słowami. Ogromna presja, ogromne nakłady finansowe i wielki obiekt do całkowitego remontu – to wszystko sprawiło, że emocje sięgały zenitu. Ilość nerwów, niepowodzeń i stresów, które towarzyszyły nam w trakcie, zna tylko nasza najbliższa rodzina. W międzyczasie u nas trwał sezon ślubny w najlepsze i do teraz mam dreszcze jak myślę o tym co przeszliśmy.

Jak to doświadczenie wpłynęło na Wasze podejście do tworzenia miejsca dla
innych?

Klaudia: Cały czas jesteśmy w remoncie i staramy się ulepszać każdy z sektorów. Nasze wesele nie było końcem przygotowań, a wręcz przeciwnie- to był dopiero początek naszej historii. Dzięki temu doświadczeniu jeszcze lepiej rozumiemy potrzeby naszych gości i z pasją tworzymy przestrzeń, w której każdy może poczuć się wyjątkowo.

Czy można powiedzieć, że Wasze wesele było swoistym testem całej koncepcji?

Klaudia: Zdecydowanie tak. Nasze wesele było dla nas ogromnym sprawdzianem – momentem,
w którym wszystkie nasze pomysły i wysiłki musiały się zgrać w jedną całość. To właśnie wtedy na własnej skórze doświadczyłyśmy, co działa, a co wymaga poprawy. Dzięki temu testowi mogłyśmy jeszcze lepiej przygotować przestrzeń dla przyszłych gości i sprawić, że Betoniarnia będzie miejscem dopracowanym w każdym detalu.

V. Relacja siostrzana i współpraca

Jak dzielicie się obowiązkami – czy macie wyraźny podział ról, czy raczej robicie wszystko wspólnie?

K&K: Staramy się łączyć obie te strategie. Mamy wyraźne obszary, w których każda z nas czuje
się mocniejsza i bierze na siebie większą odpowiedzialność, ale na co dzień działamy bardzo zespołowo i wspieramy się nawzajem. Dzięki temu nie tylko sprawniej realizujemy projekty, ale też wspólnie podejmujemy ważne decyzje i dzielimy radości oraz wyzwania naszej pracy. Często też zdarzają się dni, w których lubimy robić wszystko razem i wtedy sprawniej idzie nam każda realizacja.

Czy zdarza się Wam różnić w pomysłach? Jak wtedy rozwiązujecie spory?

Klaudia: Zawsze mamy podobne pomysły, więc rzadko się różnimy. Jedyna różnica polega
na tym, że Karolina pilnuje, żeby nasze plany dobrze się mieściły w budżecie. Dzięki temu udaje nam się łączyć kreatywność z rozsądnym zarządzaniem finansami i unikać większych sporów.

Co Wasza rodzina mówi na temat tego, co stworzyłyście?

K&K: Myślę, że rodzice są z nas naprawdę dumni. Widzą, ile serca i pracy włożyłyśmy w to, co robimy, i cieszą się razem z nami z każdego kolejnego sukcesu. Ich wsparcie jest dla nas bardzo ważne i daje nam dodatkową motywację do działania.

VI. Lifestyle i inspiracje

Kim jesteście prywatnie poza “Pięknie Zdobione”? Jak spędzacie czas wolny?

K&K: Jesteśmy siostrami które łączy bardzo silna więź – nie tylko w pracy, ale i na co dzień. Obie szczęśliwe w małżeństwie – Karolina z radością dzieli życie z rodziną i jest mamą trójki wspaniałych dzieci, oddając im swój czas i uwagę. Klaudia, której mąż to zawodowy sportowiec, często dzieli życie na dwie części, podróżując między domem a miejscami, gdzie wspiera jego sportowe wyzwania.

Karolina: Nasze plany rozwijają się i zmieniają tak dynamicznie, że z ciekawością patrzymy w przyszłość, gotowe na nowe wyzwania i przygody. Czas wolny jest dla nas cenny, ale najczęściej dzielimy go między rodzinę a realizację naszych wspólnych marzeń.

Skąd czerpiecie inspiracje do dekoracji i tworzenia klimatycznych przestrzeni?

K&K: Inspiracje czerpiemy z każdego zakątka życia – trudno je jednoznacznie określić, bo otaczający nas świat dostarcza nam nieustannie nowych pomysłów. Kochamy prostotę i minimalizm, dlatego staramy się wychodzić naprzeciw oczekiwaniom naszych klientów, jednocześnie dbając o to, by każdy projekt zachował nasz unikalny, stonowany styl i charakter.

Jak wygląda Wasz idealny dzień wolny – jeśli taki w ogóle się zdarza?

Karolina: Dopiero od niedawna uczymy się, jak ważny jest dzień wolny – i jak bardzo potrafi na nowo naładować baterie. Nasz idealny dzień to spokojne, dobre śniadanie, aromatyczna kawa, wolna głowa i przede wszystkim czas spędzony z dziećmi. To chwile, które dają nam najwięcej radości i energii do dalszych działań.

Sprawdź pełną ofertę na stronie piekniezdobione.pl

VII. Biznes i przyszłość

Czy od początku wiedziałyście, że to ma być coś więcej niż dekoracje – że powstanie całe miejsce do spotkań?

K&K: Od zawsze miałyśmy świadomość, że nasza działalność nie skończy się tylko na dekoracjach. Jednak nawet w najśmielszych snach nie wyobrażałyśmy sobie, że uda nam się stworzyć tak ogromną i wyjątkową przestrzeń, która stanie się miejscem spotkań, inspiracji i pięknych chwil dla wielu osób.

Jakie są Wasze największe marzenia związane z “Pięknie Zdobione”?

Klaudia: Marzymy o tym, by do naszego świata trafiały osoby, które naprawdę czują naszą estetykę i rozumieją nasz styl. Nauczyłyśmy się, że jeśli czegoś nie czujemy, to realizacja takiego projektu nie daje nam radości. Chciałybyśmy także, aby wszystkie nasze przedsięwzięcia były doprowadzone do końca – od dłuższego czasu działamy w fazie ciągłej rozbudowy i tworzenia, i marzymy o tym, by w końcu zobaczyć efekty całej tej pracy w pełnej krasie.

 
 
 
 
 
Wyświetl ten post na Instagramie
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 

Post udostępniony przez dekoracje Bydgoszcz | wesele | scenografia | wypożyczalnia (@piekniezdobione)

Jak wyobrażacie sobie Betoniarnię i Chatkę za 5 lat?

K&K: Nie możemy się doczekać, aż nasze ponad 200 nasadzeń w pełni urosną i stworzą niezwykłą, zieloną oazę. Wtedy przestrzeń nabierze jeszcze więcej klimatu – będzie bardziej śródziemnomorska, pełna ciepła i wyjątkowej atmosfery, którą tak bardzo kochamy. To miejsce, w którym każdy będzie chciał zatrzymać się na dłużej i poczuć magię chwili.

Gdyby pieniądze i czas nie były problemem – jaką przestrzeń/event marzy Wam się zorganizować?

K&K: Każde wydarzenie, które odbywa się u nas, jest spełnieniem naszych marzeń. Gdyby czas
i pieniądze nie stanowiły ograniczenia, naszym największym marzeniem byłoby natychmiastowe powiększenie i remont Betoniarni, a następnie zorganizowanie ekskluzywnego eventu otwierającego tę przestrzeń – pełnego elegancji, magii i niezapomnianych chwil, które chcielibyśmy dzielić z naszymi gośćmi.

Czy widzicie siebie bardziej w roli dekoratorek, organizatorek eventów czy właścicielek klimatycznych przestrzeni?

Karolina: Czas nauczył nas, że w życiu trudno coś przewidzieć i precyzyjnie zaplanować. Często mamy różne plany, ale los nieoczekiwanie wskazuje nowe priorytety. Jesteśmy otwarte na każdą możliwość i chętnie podążamy za tym, co przynosi przyszłość.

Co poradziłybyście osobom, które chcą zamienić pasję w biznes, ale boją się
pierwszego kroku?

Klaudia: Trzeba po prostu działać. Nikt nie będzie pamiętał twoich początków – liczy się to, co zbudujesz z czasem. Najważniejsze to nie stać w miejscu i zrobić pierwszy krok w stronę spełniania swoich marzeń. Nawet najmniejszy ruch może zapoczątkować coś wielkiego.

VIII. Kobiety w biznesie

Jak odbieracie fakt, że jako kobiety budujecie własną markę i przestrzeń w dość “technicznym” kontekście (renowacja, Betonarnia, organizacja dużych
wydarzeń)?

Klaudia: Markę jako dekoratorki zbudowałyśmy naturalnie – przyszło nam to dość łatwo, bo bardzo to czułyśmy i od początku wiedziałyśmy, że to nasza droga. Ale Betoniarnia, renowacje i prace ogrodowe to już zupełnie inna historia. Na wielu rzeczach wciąż się nie znamy, uczymy się wszystkiego krok po kroku i często działamy metodą prób i błędów. Nie jest nam lekko mnóstwo rzeczy robimy własnymi rękami, z determinacją i uporem. Niejednokrotnie żartowałyśmy do naszego taty, że gdybyśmy były jego dwoma synami, wszystko byłoby już gotowe… Ale może właśnie dlatego to miejsce ma tyle serca.

Czy czujecie, że kobieca wrażliwość pomaga Wam tworzyć coś unikalnego?

K&K: Zdecydowanie tak. Nasza kobieca wrażliwość i poczucie estetyki mają ogromne
znaczenie – szczególnie w procesie renowacji Betoniarni. To właśnie dzięki nim udaje nam się tworzyć przestrzenie z klimatem i duszą, w których każdy detal ma znaczenie. Przed nami wciąż ogrom pracy, ale małymi krokami domykamy kolejne sektory i widzimy, jak nasze marzenie nabiera realnych kształtów.

Co powiedziałybyście kobietom, które boją się rzucić etat i zacząć coś swojego?

K&K: Warto zacząć działać – nawet małymi krokami. Marzenia nie spełniają się od samego
mówienia o nich, trzeba zrobić pierwszy ruch, nawet jeśli wydaje się niepewny. Przed Tobą na pewno ogrom pracy, momenty zwątpienia i zmęczenia… ale jeśli robisz coś, co naprawdę czujesz, będziesz szczęśliwa. I to uczucie jest warte każdego wysiłku.

IX. O ludziach wokół Was

Czy macie stałą ekipę współpracowników/fotografów, z którą czujecie się jak
rodzina?

K&K: Tak, mamy stałą ekipę, z którą naprawdę uwielbiamy współpracować. Są wśród nich osoby, z którymi tworzy się nie tylko piękne projekty, ale też wyjątkowa atmosfera. Gdy wiemy, że mamy wspólną realizację, od razu pojawia się radość i ekscytacja – bo to nie tylko praca, ale też przyjemność bycia razem.

Jak reagują Wasi znajomi, kiedy widzą, jak bardzo rozwinęłyście tę przestrzeń?

Klaudia: Często słyszymy słowa wsparcia i podziwu – że tyle robimy, że stworzyłyśmy coś wyjątkowego. To bardzo budujące. Niestety, intensywność naszej pracy sprawia, że nie mamy zbyt wiele czasu na życie towarzyskie. Mamy świadomość, że przez to wiele nas omija, a niektóre relacje z biegiem czasu po prostu się rozluźniły. Mimo wszystko wierzymy, że ci, którzy są naprawdę blisko, rozumieją naszą drogę.

X. Pytania “luźniejsze”, lifestyle’owe

Gdybyście mogły udekorować dowolne wydarzenie na świecie – co by to było i dlaczego?

Karolina: Marzymy o tym, żeby w naszej Betoniarni stworzyć najpiękniejszą świąteczną krainę –
magiczną, pełną świateł, zapachów i wzruszeń. Coś na wzór słynnego Flora Point, ale w naszym stylu: z sercem, duszą i dbałością o najmniejszy detal. Chciałybyśmy, żeby ludzie wchodzili do tej przestrzeni i choć na chwilę przenosili się w inny, zaczarowany świat.

Która z Was jest bardziej “artystyczną duszą”, a która “ogarniaczem organizacyjnym”?

K&K: Tak naprawdę jesteśmy pół na pół – mamy bardzo podobne poczucie estetyki, dlatego
wiele decyzji podejmujemy wspólnie, konsultując się na bieżąco. Klaudia jest bardziej marzycielką, z głową pełną pomysłów i wizji. Karolina natomiast trzeźwo patrzy na możliwości i pilnuje, by nasze plany były możliwe do zrealizowania. To połączenie działa u nas idealnie.

Czym dla Was jest “piękno” i jak definiujecie je w swojej pracy i życiu osobistym?

K&K: Piękno to dla nas prostota, funkcjonalność i harmonia. Uwielbiamy rzeczy praktyczne,
nienachalne, bez zbędnego przepychu – takie, które współgrają z nami, naszym stylem życia i otoczeniem. Zarówno w pracy, jak i w codzienności, szukamy estetyki, która daje spokój, nie przytłacza i naturalnie wpisuje się w przestrzeń. Naszą ideą jest minimalizm i klasyczna elegancja i staramy się takimi elementami otaczać.

Za szarym płotem, który niczego nie obiecuje, rozkwita świat, który pamięta każdy detal. Pięknie Zdobione to nie tylko przestrzeń – to proces: od pierwszego planu po ostatnią świecę, od pomysłu po wzruszenie. Klaudia i Karolina uczyniły z tworzenia rytuał, z pracy – sztukę, z ogrodu – scenę. Ich „Konstelacja”, parkiet pod gwiazdami, jest jak mapa nieba: prowadzi do chwil, które zostają. A gdy gasną światła, wciąż wybrzmiewa ich ciche motto: „ale to wszystko zostanie z nami”. I zostaje – w kadrach, w pamięci, w sercach.

Pięknie Zdobione – siostrzany duet, który zmienił prywatny ogród w scenę emocji, a rodzinne dziedzictwo w miejsce spotkań z pięknem. Klaudia i Karolina tworzą przestrzenie, które „rozkwitają”: minimalistyczne w formie, gęste w znaczeniach, dopracowane w detalach. Od świątecznych scenografii i sesji w Chatce, przez Betoniarnię, po „Parkiet pod gwiazdami” – każda realizacja jest tu opowieścią o smaku, świetle i fakturze. Ich estetyka? Spokój zamiast przepychu. Ich metoda? Praca, która nie szuka skrótów. Ich efekt? Wspomnienia, które nie gasną wraz z ostatnią lampką.

Podziękowanie

Dziękujemy Wam, Klaudio i Karolino, za szczerość i piękno, które wniosłyście do tej rozmowy. Wasze słowa są jak ścieżka przez ogród pełen pracy, pasji i odwagi – pokazują, że za każdą metamorfozą kryje się nie tylko estetyka, ale przede wszystkim serce i determinacja. Wasza historia inspiruje, by wierzyć, że piękno można nie tylko zobaczyć, ale i stworzyć – od podstaw, własnymi rękami.

fot. Kinga Rybarczyk i prywatne archiwum

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Może Ci się także spodobać
mieszkanie z chłopakiem
Czytaj dalej

Mieszkanie z chłopakiem – czy warto?

Znalazłaś swoją drugą połówkę i tęsknisz za każdym razem, kiedy każde z was wraca do swojego domu? Czy to jest już dobry moment na to, by pomyśleć o mieszkaniu razem? Co trzeba wziąć pod uwagę, jeśli chce się razem mieszać? Mieszkanie z chłopakiem – czy to dobry pomysł i czy warto? Sprawdź!
Czytaj dalej
podział obowiązków
Czytaj dalej

Jak rozmawiać z partnerem o podziale obowiązków?

Podział obowiązków domowych w związku to temat, który może budzić wiele emocji, ale jest kluczem do harmonii w codziennym życiu. W artykule podpowiadamy, jak rozmawiać z partnerem o podziale zadań, by oboje czuli się komfortowo i sprawiedliwie traktowani. Znajdziesz tu konkretne wskazówki, jak ustalić podział obowiązków, przykładowy grafik tygodniowy oraz pomysły na wspólne chwile relaksu. Sprawdź, jak uprościć codzienne obowiązki i stworzyć przestrzeń na wspólne chwile!
Czytaj dalej
body positive - jak się nie dać stereotypom
Czytaj dalej

Jak nie dać się ideałom piękna, czyli moda na body positive

Ideał piękna i podążanie za nim wciąż spędza sen z powiek wielu kobietom. Wyzwania, z którymi my, kobiety mierzymy się, zmieniają się wraz z czasami, w którym przychodzi nam żyć. To nie jest tak, że mimo coraz większej samoświadomości ta presja maleje. Czy trend body positive to odwróci?
Czytaj dalej